Historia
Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

„W ocenie uczestników Konkursu Didurowskiego jest to impreza, w której otaczani są oni wyjątkową troską i życzliwością. Dobra atmosfera wyzwala u śpiewaczej młodzieży  ukryte pokłady energii i pozwala jej osiągnąć wyżyny wokalnego kunsztu. Rywalizacja jak w każdym konkursie nie dla wszystkich kończy się sukcesem, lecz jak w igrzyskach olimpijskich sam udział w zawodach już jest wygraną. Fakt silnej mobilizacji warunkującej opanowanie wymaganego repertuaru, sprzyjające wymianie poglądów spotkania z innymi pochodzącymi z różnych krajów uczestnikami konkursu, konfrontacja własnej wizji z uwagami doświadczonych pianistów korepetytorów, (…) w ostatnim etapie z orkiestrą symfoniczną – czego więcej może życzyć sobie ktoś, komu marzy się kariera śpiewaka operowego! Scena Opery Śląskiej w Bytomiu w dodatku nie przytłacza rozmiarami a publiczność bytomska znana jest ze swego entuzjastycznego stosunku do gatunku operowego. Na widowni bytomskiego teatru operowego zasiadają prawdziwi miłośnicy śpiewu operowego.” Tak o Konkursach Wokalistyki Operowej im. Adama Didura w Operze Śląskiej w Bytomiu pisał kiedyś Karol Bula, muzykolog, krytyk muzyczny i wieloletni dyrektor bytomskiego Konkursu.

A jak na wagę bytomskich nagród patrzą laureaci? – W basowym finale konkursu nagroda specjalna imienia basa, Adama Didura dała mi jeszcze większy prestiż. Potraktowałem ją jako swoisty talizman – mówi Czesław Gałka, bas-baryton, solista Teatru Wielkiego w Warszawie i jeden z bardzo cenionych w Polsce śpiewaków oratoryjnych. Nagroda, o której mówi i została mu przyznana w 1984 roku, podczas III Ogólnopolskiego Konkursu Wokalistyki Operowej im. Adama Didura w Bytomiu. Wówczas w finale znalazło się również dwóch innych świetnych basów, Piotr Maciej Nowacki i Wiesław Nowak. Niezwykłe znaczenie owej nagrody specjalnej podkreśla również często jeden z najwybitniejszych polskich basów, Romuald Tesarowicz, również laureat Konkursu im. Didura, ale drugiej edycji. Magią dla nich jest tu nazwisko Adama Didura basa gwiazdy światowych scen operowych początku XX-wieku. Dla basów startujących w bytomskiej rywalizacji szczególnym wyróżnikiem jest nagroda specjalna jego imienia, ale dla wszystkich laureatów nagroda na Konkursie im. Adama Didura jest ważnym momentem w karierze.

Wielu z nich śpiewa w kraju i za granicą, ale często odżegnują się  od słowa „kariera”, bo jak mówi Radosław Żukowski „kariera, to rzecz względna”. Są wybitnie utalentowani, ale ten dar musieli podeprzeć pracą i… szczęściem. Pytani, czym jest konkurs, często mówią, że szansą. Tyle tylko, czy się ją wykorzysta zależy od wielu czynników, własnych chęci i zbiegów okoliczności.

I Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

1979

I Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura odbył się w Operze Śląskiej w Bytomiu w 1979 roku i był pierwszym w Polsce konkursem typowo operowym. Dzisiaj młodym artystom trudno jest uwierzyć w to, że start w zagranicznych konkursach był znacznie utrudniony. Nie były to bowiem czasy, w których paszport miało się w kieszeni. Brakowało też krajowego sprawdzianu operowych predyspozycji, więc bytomski konkurs był wielkim wydarzeniem w życiu polskiego środowiska wokalnego. Uczestników oceniali: Stefania Wojtowicz, Jerzy Artysz, Antoni Majak, Bogdan Paprocki, Bogna Sokorska, Natalia Stokowacka, Krystyna Szczepańska, Napoleon Siess – ówczesny dyrektor Opery Śląskiej i Zygmunt Latoszewski, jeden ze współtwórców konkursu i przewodniczący jury.

– Każdy konkurs, niezależnie od jego wyników, to rodzaj promocji młodego artysty. Zawsze można zostać zauważonym  – mówi Elżbieta Towarnicka. Zdobyła III nagrodę właśnie w 1979 roku. Jest jednym z czołowych polskich sopranów i chociaż nagrodę zdobyła na konkursie operowym, specjalizuje się raczej w pieśniach, muzyce oratoryjnej i filmowej. To jej głos przecież słyszymy w filmach Krzysztofa Kieślowskiego „Podwójne życie Weroniki” oraz „Trzy kolory” – „Niebieski” i „Czerwony”. – Pamiętam że po pierwszym etapie spotkałam w foyer panią Stefanię Wojtowicz, która była jurorem. Bardzo podziwiałam ją jako śpiewaczkę. Przechodząc obok mnie tylko podniosła kciuk do góry, pokazała mi, że jestem dobra.  To mnie podbudowało, wiedziałam że tak trzeba trzymać. To były właściwie początki mojej drogi artystycznej. Wielkim przeżyciem było, że mogłam zaśpiewać publicznie. Nagroda dała mi rozpoznawalność w polskim środowisku. Zaczęłam więcej otrzymywać propozycji koncertowych – twierdzi. Dodajmy, że I nagrodę zdobył wówczas bas, Paweł Janowski (późniejszy solista teatrów operowych we Włoszech), a jedno z wyróżnień trafiło w ręce basa Tadeusza Leśniczaka, basa związanego przez szereg lat z Operą Śląską i późniejszego wykładowcę katowickiej Akademii Muzycznej. - Konkurs bardzo zmienił moje życie. Otrzymałem po nim propozycję pracy w Operze Śląskiej od dyrektora Napoleona Siessa. Skusił mnie tym, że w Bytomiu śpiewają młodzi ludzie, a w Poznaniu dotąd przychodziło mi głównie „grzać ławę”. Zostałem na Śląsku – wspomina.

I Konkurs Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

II Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

1981

II Ogólnopolski Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura odbył się w 1981 roku, a laureaci nawet po latach żartują, że był najdłuższym konkursem w świecie. Wyniki ogłoszono bowiem 12 grudnia w nocy. Kilka godzin później wprowadzono w Polsce stan wojenny i koncert laureatów, zamiast 13 grudnia, odbył się dopiero wiosną. Był to konkurs wyjątkowo obfity w znakomite głosy basowe. W finale znalazło się ich trzech: Romuald Tesarowicz, Radosław Żukowski i Janusz Monarcha. Nagroda specjalna imienia basa, Adama Didura przypadła Romualdowi Tesarowiczowi. To był jego drugi start w bytomskim konkursie. W pierwszym wprawdzie niewiele zdziałał, ale dał się zauważyć ówczesnemu dyrektorowi Opery Śląskiej w Bytomiu Napoleonowi Siessowi, który zaproponował mu angaż. To była rewolucja w życiu młodego śpiewaka, który wcześniej występował w Centralnym Zespole Wojska Polskiego.

–  Po konkursie w 1981 roku otrzymałem propozycje pracy z Teatrów Wielkich w Warszawie i Łodzi. Zdecydowałem się na Łódź bo mieli wówczas ciekawszy repertuar i bardzo wysoki poziom. Co najmocniej zapadło mi w pamięć po konkursie, oprócz oczywiście ogłoszenia stanu wojennego (wyniki ogłoszono bowiem wieczorem 12 grudnia 1981 roku)? To, że wszyscy tam zostaliśmy przyjaciółmi i te przyjaźnie trwają po dziś dzień, na przykład z Radkiem Żukowskim – zapewniał kilka lat temu. Potwierdza to Radosław Żukowski. – Nie odczuwałem presji tego, że w finale jest trzech basów. Przecież z Romkiem otrzymaliśmy nawet nagrodę ex quo  – śmieje się.

Nagroda w Bytomiu była dla Romualda Tesarowicza początkiem drogi zawodowej. Kolejnym krokiem było zdobycie przez niego III nagrody na konkursie „Voci Verdiane” w Busetto (Włochy). Z czasem o polskim basie zaczęło się robić coraz głośniej. Współpracował z wieloma gwiazdami operowymi, wybitnymi dyrygentami. Mścisław Rostropowicz zaprosił go do wykonania „Wojny i pokoju” w paryskiej w Salle Pleyel. Potem rozpoczął współpracę z  francuską agencją. Rozpoczęły się występy w: Paryżu, Lyonie, Tuluzie, Orange i Marsylii. Także na scenach włoskich (w tym mediolańskiej La Scali), niemieckich i amerykańskich. W Polsce, oprócz Bytomia do którego powraca, występuje w Teatrach Wielkich: Warszawy, Łodzi i Poznania. Śpiewa czołowe partie basowe w operach m.in.: Verdiego, Czajkowskiego, Donizettiego czy Rimskiego-Korsakowa. Dał się poznać też jako jeden z najlepszych odtwórców postaci Borysa Godunowa w operze Musorgskiego. Zresztą w „Borysie Godunowie” wcześniej kreował z wielkim powodzeniem również komiczną rolę Warłama. Ta została uwieczniona w filmie Andrzeja Żuławskiego. Romuald Tesarowicz dokonał wielu nagrań płytowych. Wykonywał również muzykę oratoryjną, przez szereg lat należał do grona ulubionych wykonawców Krzysztofa Pendereckiego.  Powracał na Konkurs im. Adama Didura w Bytomiu, ale jako juror. Zmarł 15 października 2017 roku.

II Konkurs Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

Tymczasem basy z II Konkursu, to nie tylko polska, ale wręcz światowa czołówka. Radosław Żukowski po  konkursie w Bytomiu zdobywał laury na konkursach międzynarodowych:  im. Piotra Czajkowskiego w Moskwie (1982), Konkursu Francisco Viñasa w Barcelonie (1982) oraz Voci Verdiane w Busseto (1983). Oklaskiwany w: Operze Wrocławskiej, Stadtheater Gissen, Teatro San Carlos w Lizbonie, Teatrze Wielkim w Poznaniu, Operze Narodowej w Warszawie. Występował również w teatrach operowych w: Barcelonie,  Genewie, Melbourne, Taipei czy Edynburgu, wszędzie śpiewając największe partie basowe.

– Wcześniej w Polsce nie było konkursów czysto operowych. Dla młodego człowieka, jakim wówczas byłem, powstanie takiego konkursu było bardzo ważne. Mogłem się pokazać w dziedzinie jaką chciałem uprawiać, w której dobrze się czułem. Młodzi ludzie teraz mogą jeździć za granicę bez ograniczeń. Nawet nie wiem czy to doceniają. Gdy opowiada się ile nas kosztowało wszystko nerwów, zabiegów i ile komisji musiało zaakceptować kandydata na zagraniczny konkurs, to patrzą z niedowierzaniem – wspomina.

III Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

1984

Jeszcze tylko jeden bytomski konkurs tak obfitował w ciekawe głosy basowe w finale. Trzeci z 1984 roku. Piotr Maciej Nowacki wyśpiewał III nagrodę, ex equo z innym basem Wiesławem Nowakiem. Nowacki jest również laureatem konkursów w: Warszawie, Kudowie, Krynicy, a także finalistą Międzynarodowego Konkursu Wokalnego „Belvedere” w Wiedniu i laureatem Konkursu im. Luciano Pavarottiego w Filadelfii. Sukcesy otworzyły przed nim drzwi do Teatro alla Scala w Mediolanie, gdzie zadebiutował tytułową rolą w operze Rimskiego-Korsakowa „Bajka o carze Sałtanie”. Występował m.in. na scenie Królewskiego Teatru de la Monnaie w Brukseli, Teatro La Fenice w Wenecji, w Operze Monachijskie czy Operze Flamandzkiej w Antwerpii. Jest solistą Opery Narodowej w Warszawie. Bierze udział w wykonaniu wielu dzieł oratoryjnych. – Najważniejszym pokłosiem Konkursu im. Adam Didura stała się propozycja pracy w Operze Wrocławskiej, ale ja … jej nie przyjąłem. Doskonale też zdawałem sobie sprawę z tego, że we Wrocławiu śpiewają już dwaj laureaci poprzedniego konkursu, Janusz Monarcha i Radosław Żukowski. Długo więc musiałbym walczyć tam o swoje miejsce w obsadach – opowiada.

Najwyżej ocenionym w 1984 roku basem (a właściwie bas-barytonem) był Czesław Gałka, wychowanek katowickiej Akademii Muzycznej, prof. Stanisławy Marciniak-Gowarzewskiej. Zabłysnął wówczas nie tylko pięknym głosem, ale i wielką muzykalnością, co pokazał m.in. świetnym wykonaniem arii Stolnika z „Halki” Stanisława Moniuszki. Otrzymał także nagrodę specjalną im. Adama Didura. Potem zdobył jeszcze II nagrodę na konkursie wokalnym w s’Hertogenbosh.  Obecnie jest też cenionym śpiewakiem oratoryjnym.

III Konkurs Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

Dodajmy, że basów pogodziła, zdobywając I nagrodę, sopran Monika Swarowska-Walawska, prezentując w finale m.in. porywająca interpretację arii Neali z „Parii” Stanisława Moniuszki. Drugą nagrodę zdobył również Krzysztof Bednarek (tenor), a trzecią Teresa Krajewska-Kulesza (sopran).

- Myślę że był to konkurs o wysokim i dość wyrównanym poziomie wokalnym, biorących w nim udział młodych wokalistów. świadczy o tym ilość przyznanych równorzędnych nagród - opowiada Wiesław Nowak, bas, laureat trzeciej nagrody. Jest solistą Opery Krakowskiej, ale oklaskiwaliśmy go też na scenie Opery Śląskiej, jako Warłama w „Borysie Godunowie”. - Wyjątkową dojrzałością wokalną i interpretacyjną wykazała się Monika Swarowska. Szczerze podziwiałem Czesia Gałkę (brawo za arię Stolnika z „Halki”) i Krzysia Bednarka (wzruszający Leński z „Eugeniusza Oniegina”). Najbardziej utkwiła w mojej pamięci atmosfera panująca w trakcie konkursu. Pomimo dużego napięcia i stresu, który w naturalny sposób towarzyszy przesłuchaniom, wszyscy byli w stosunku do siebie życzliwi i serdeczni, a  w wielu przypadkach zawiązały się trwające długie lata stosunki przyjacielskie.

Przez lata śpiewał w Bytomiu pierwszoplanowe role, a potem został też na pewien czas zastępcą dyrektora Opery Śląskiej.

IV Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

1989

Zwycięzca czwartego Ogólnopolskiego Konkursu im. Adama Didura (rok 1989) był jednym z najpiękniejszych talentów wokalnych, jakie błyszczały w ostatnich latach na światowych scenach operowych. Niestety, Wojciech Drabowicz, bo to o nim mowa, zginął w wypadku samochodowym 27 marca 2007 roku. Piękna kariera została przerwana. A rozpoczęła się właśnie po konkursie w Bytomiu. Drabowicz był bezkonkurencyjny. Łączył w sobie: piękny głos, kulturę wykonawczą, ekspresję i widoczne doświadczenie sceniczne. Otrzymał wówczas też aż 12 nagród specjalnych. Jedną z nich był fundowany wyjazd na słynny konkurs dla śpiewaków „Belvedere” w Wiedniu. Też go wygrał. Potem Drabowicz zawsze podkreślał, że w Bytomiu otwarła mu się droga do światowej kariery.

– „Didur” był moim drugim konkursem w życiu, ale pierwszym poważnym, uwieńczonym takimi efektami. Nie czułem tremy, bo ta rośnie z doświadczeniem i poczuciem odpowiedzialności. Wtedy miałem etykietkę „młody, zdolny utalentowany” i wiedziałem, że nawet jeżeli coś nie pójdzie dobrze, to nic się złego nie stanie. Nagroda pozwala zaistnieć, ale jej wartość trzeba potem udowodnić. Na pewno ważnym było, że jako nagrodę specjalną otrzymałem wyjazd na Konkurs Belvedere w Wiedniu. To był początek mojej drogi międzynarodowej – opowiadał w 2004 roku, przed I Międzynarodowym Konkursem Wokalistyki Operowej im. Adama Didura. Wojciech Drabowicz studia ukończył w poznańskiej Akademii Muzycznej. Zaczynał jako solista Teatru Wielkiego w Poznaniu, współpracował z Operą Narodową w Warszawie. Był gościem takich scen operowych i koncertowych jak: Theatre Chatelet w Paryżu, Opera Royale de la Monnaie w Brukseli, Théatre des Champs-Élysées w Paryżu, Opera Lille, Theatre des Buffes du Nord w Paryżu, Opera National de Lyon, Gran Teatre del Liceu w Barcelonie, Oper Frankfurt, Deutsche Oper Berlin, De Nederlandse Opera w Amsterdamie, De Vlaamse Opera, The New Israeli Opera w Tel Avivie, Glyndebourne Festival Opera, Berliner Philharmonie, Montreal Symphony Hall, Carnegie Hall w Nowym Jorku, Victoria Concert Hall w Genewie, Dublin Symphony Hall, NHK Hall w Tokyo, Concertgebouw w Amsterdamie. Przedstawienie „Eugeniusza Oniegina” z jego udziałem w roli tytułowej pod kierownictwem Sir Adrew Daviesa zostało zarejestrowane przez wytwórnię Warner Bros. i było wielokrotnie transmitowane przez telewizje wielu krajów świata.

IV Konkurs  Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

Publiczność oklaskiwała go m.in. w: „Eugeniuszu Onieginie”, „Cyruliku sewilskim”, „Don Pasquale”, „Don Carlosie”, „Mocy przeznaczenia”, „Don Giovannim”, „Carmen” czy „Królu Rogerze”. Wystąpił również w światowej premierze opery Watersa „Ca ira”. Zawsze tworzył niezapomniane kreacje, zarówno wokalne jak i aktorskie. Był niekwestionowaną gwiazdą świata opery. Miał jeszcze wiele wspaniałych planów artystycznych, które przerwał tragiczny wypadek. Wojciech Drabowicz miał 41 lat.

Drugą nagrodę przyznano Barbarze Krzekotowskiej, a ex-aequo dwie trzecie trafiły do Beaty Morawskiej i Doroty Wójcik.

V Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

1994

Zwycięstwo Wojciecha Drabowicza w IV Ogólnopolskim Konkursie Wokalistyki Operowej im. Adama Didura w Bytomiu zapoczątkowało wielką dominację barytonów na tym konkursie. Pięć lat później wygrał Andrzej Szkurhan baryton rodem z Ukrainy. Dopuszczono bowiem do udziału w konkursie obcokrajowców mieszkających i zatrudnionych w Polsce. Jego interpretacja arii Miecznika ze „Strasznego Dworu” St. Moniuszki na długo pozostała w pamięci słuchaczy. Andrzej Szkurhan nie był konkursowym nowicjuszem. Miał już w swoim dorobku nagrody na konkursach wokalnych w: Lwowie, Kijowie, Nowym Sączu, Tuluzie i Warszawie. Po triumfie bytomskim został jeszcze w kolejnych latach laureatem konkursów w: Helsinkach, Berlinie, Kopenhadze, Busetto i Wiedniu. W Polsce związany był ze scenami operowymi w: Łodzi, Wrocławiu, Warszawie, Bytomiu, Gdańsku, Szczecinie, Krakowie i Bydgoszczy. Etatowo był również związany z operami w Czechach. Do dzisiaj oklaskiwane są jego wielkie kreacje, m.in. jako Rigoletto, tytułowy bohater opery Verdiego, czy jako Germont w „Traviacie” tego samego kompozytora.

Drugą nagrodę przyznano sopranowi Marii Zientek, a trzecią, ex-equo, barytonowi Krzysztofowi Borysiewiczowi i sopranowi Beacie Raszkiewicz. Tu warto dodać, że w grupie finalistów znalazło się aż 4 wychowanków od jednego pedagoga śpiewu, co jest ewenementem. Mowa tu o prof. Stanisławie Marciniak-Gowarzewskiej z katowickiej Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego, która uczyła: Beatę Raszkiewicz, Marię Zientek oraz wyróżnionych Barbarę Dobrzańską i Adama Żaaka. Podkreśliła to podczas gali finałowej przewodnicząca jury, wybitna polska śpiewaczka Stefania Toczyska.

 „Chciałabym szczególnie wyróżnić doskonałego pedagoga, który tutaj w Katowicach uczy młodych ludzi. To z klasy tej wspaniałej śpiewaczki – Stanisławy Marciniak-Gowarzewskiej wyszło najwięcej laureatów. Życzyć należałoby sobie, aby polska wokalistyka poprzez jej cudowne osiągnięcia rozświetlała nasz kraj, czyniąc go coraz bogatszym w wspaniałych artystów śpiewaków”.

V Konkurs  Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

VI Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

2000

Na konkursie w 2000 roku nie przyznano I nagrody, a jedynie dwie równorzędne drugie. Jedna z nich trafiła do barytona, Artura Rucińskiego. To absolwent warszawskiej Akademii Muzycznej, zaliczany obecnie do ścisłej czołówki światowej wokalistyki. W recenzjach wychwalane są jego umiejętności. W 2006 roku jego Papageno w „Czarodziejskim flecie” W. A. Mozarta w Operze Narodowej okrzyknięto „męską rolą sezonu”. W sezonie 2009/2010 austriacki magazyn „Festspiele” umieścił artystę na liście 20 najlepszych śpiewaków operowych na świecie. W lutym 2016 zadebiutował na deskach Nowojorskiej Metropolitan Opera w roli Sharplessa w „Madama Butterfly” G. Pucciniego. Jest obecnie niekwestionowaną gwiazdą największych scen operowych świata. Wystarczy wspomnieć, że pierwsze miesiące 2017 roku w kalendarzu artysty wypełniły m.in.  kolejne spektakle „Łucji z Lammermoor” (Covent Garden oraz New National Theater w Tokio) oraz powrót do Gran Teatre del Liceu w Barcelonie (Luna w „Trubadurze” G. Verdiego).

Drugą nagrodę w Bytomiu dzieliła z nim Agnieszka Bochenek-Osiecka, sopran, absolwentka katowickiej Akademii Muzycznej. Zabłysła wówczas nie tylko ciekawą barwą ale i nienaganną techniką w partiach koloraturowych. – Bytomski konkurs był dla mnie przede wszystkim wielkim przeżyciem, ale i ogromnym doświadczeniem. Takiego sukcesu nie spodziewałam się. Zdobyłam jeszcze 11 nagród pozaregulaminowych. Nagroda pociągnęła za sobą wiele propozycji koncertowych, a co za tym idzie rozwój mojej drogi zawodowej – mówi. Po bytomskim sukcesie przyszły kolejne, w tym I nagroda na Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. Dworzaka w Karlowych Warach. W Polsce artystka współpracowała z kilkoma teatrami operowymi, wiele też koncertuje. Najmocniej jednak ostatnio związana jest ze sceną Śląsko-Morawskiego Teatru Narodowego w Ostrawie. Gościnnie występowała również w Teatrze Narodowym i Państwowej Operze w Pradze, Teatrze Narodowym w Brnie, Teatro Coccia w Novarze (Włochy), Teatrze Narodowym w Sofii oraz na festiwalach operowych w Czechach (Loket i Praga) i w Luksemburgu (Wiltz).

Trzy trzecie nagrody ex-aequo to: Dariusz Machej (bas), Tomasz Mazur (baryton) i Bogusław Mikołaj Zalasiński (baryton).

VI Konkurs  Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

I Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

2004

W 2004 roku bytomski konkurs przeszedł wielką przemianę i stał się I Międzynarodowym Konkursem Wokalistyki Operowej im. Adama Didura. Skoro międzynarodowym, to miało również odzwierciedlenie w wynikach. Pierwszą nagrodę jury przyznało ex equo włoskiemu tenorowi Antonio Interisano i młodemu barytonowi, jeszcze wówczas studentowi katowickiej Akademii Muzycznej Ryszardowi Kalusowi.

– Konkurs był dla mnie ogromnym przeżyciem z różnych powodów. Największą tremę i zdenerwowanie wywoływało u mnie miejsce, w którym konkurs miał się odbywać – Opera Śląska. Był to teatr, w którym jako 12-latek zaczynałem najpierw jako meloman a później jako chórzysta, poznawać scenę operową, teatr. Rozbudziłem w sobie miłość do muzyki i do śpiewu. Właśnie w tym miejscu miałem stanąć i pokazać to, czego się przez ostatnie  lata studiów nauczyłem – wspomina. – Całość konkursu zakończyła niesamowitym finałem w postaci szeregu nagród i wyróżnień. Nagroda umożliwiła na realizację wielu planów: wyjazdy zagraniczne, przesłuchania, kursy mistrzowskie oraz dalsze kształcenie i rozwój warsztatu wokalnego oraz osobowości artystycznej.

Bytomski konkurs nie był jednak pierwszym sukcesem Ryszarda Kalusa. Wcześniej zdobywał laury na: Międzynarodowym Konkursie Wokalnym A.Dvoraka w Karlovych Varach (Czechy, 2001), II nagroda na Międzynarodowym Konkursie Wokalnym w Trnavie, (Słowacja, 2002), IV Nagroda na Ogólnopolskim Konkursie Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu (2002), Nagroda Cesare Bardelli na Międzynarodowym Konkursie Muzycznym G.B. Viottiego w Vercelli (Włochy, 2003). Pośrednim efektem nagrody na Konkursie Didurowskim był debiut sceniczny Ryszarda Kalusa na scenie Opery Śląskiej w Bytomiu w partii Janusza z „Halki” S. Moniuszki podczas jubileuszowej premiery w rocznice 60- lecia tegoż teatru. Obecnie artysta ten występuje m.in. na scenie Theater und Orchester GmbH Neubrandenburg/Neustrelitz.

I Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

Trzecia nagroda w 2004 roku trafiła do Aleksandry Buczek, absolwentki wrocławskiej uczelni, znakomitej Królowej Nocy w „Czarodziejskim Flecie” W. A. Mozarta, którą zresztą z powodzeniem wykonywała już na scenach, m.in., Bazylei, Berna, Freiburga czy Stuttgartu.  – Nagrody, które otrzymałam Bytomiu, zaowocowały w kontaktach zagranicznych. Prof. Siegfried Matthus, wybitny kompozytor, jak również założyciel i opiekun Kammeroper Schloss Rheinsberg, instytucji promującej młodych, utalentowanych śpiewaków, pod patronatem takich znakomitości jak Daniel Barenboim czy Kurt Masur, ufundował mi jedną z nagród specjalnych, w postaci koncertów galowych w Niemczech. Przez kolejnych kilka sezonów współpracowałam z Kammeroper. Dzięki temu miałam też kontakt z pierwszą agencją muzyczną. Do tej pory pozostaję z prof. Matthusem i wspaniałymi ludźmi, z różnych stron świata, których tam poznałam, w szczerych kontaktach – twierdzi. Ex-aequo nagrodę z Aleksandrą Buczek dzieliła Fatma Kasyanenko (sopran).

II Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

2008

II Międzynarodowego Konkursu Wokalistyki Operowej im. Adama Didura to już rok 2008. Międzynarodowe jury pod przewodnictwem wybitnego polskiego tenora Wiesława Ochmana przyznało po raz pierwszy nagrody i wyróżnienia w kategorii głosów męskich i żeńskich. Wybrało też zwycięzcę absolutnego. Grand Prix przyznano sopranowi, Elenie Xanthoudakis z Australii. To artystka już ze sporym dorobkiem, laureatka wielu konkursów. Już po laurach na „Didurze” zdobyła II nagrodę na Konkursie Placido Domingo „Operalia”. W ostatnim okresie występowała m.in. w: Rosji, Polsce, Tanzanii. Hong-Kongu, Austrii, Japonii. Kanadzie, Australii, Wielkiej Brytanii, Irlandii i Włoszech.

-  Plakat bytomskiego konkursu zobaczyłem w Akademii Muzycznej w Glasgow. Zainteresowało mnie, że jest specjalistyczny, wyłącznie operowy. Dlatego zdecydowałam się przyjechać i przygotować i wykonać utwór polskiego kompozytora, a taki jest wymóg regulaminu w III etapie. Wybór arii przysporzył mi wiele trudności. W bibliotece w Glasgow wypożyczyłam wszystko, co mieli polskiego: nuty, nagrania i szukałam coś odpowiedniego na mój głos. Poszukiwania trwały miesiąc. W końcu zdecydowałam się na piękną arię Roksany z opery "Król Roger" – mówi.

Po zwycięstwie w Didurze, zdobyła w 2008 roku nagrodę na trzecim konkursie Operalia, prestiżowej rywalizacji stworzonej przez wielkiego, hiszpańskiego tenora Placido Domingo. Konkurs bytomski zaowocował w jej przypadku kilkoma, interesującymi koncertami w polskich filharmoniach, jednak jej świat to opera. Tu występuje min. w Australii, Wielkiej Brytanii, była też coverem wielkiej Diany Damrau w nowojorskiej Metropolitan Opera. Z Konkursu im. Adama Didura wspomina jako największe wyzwanie to, że przyszło jej śpiewać po polsku, ale też to, że w III etapie należało aktorko rozegrać arię, w kostiumie i dekoracjach. To wyzwanie uznaje, za element najbardziej wyróżniający ten konkurs na tle innych, podobnych na świecie.

II Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

- Myślę, że to pozwala lepiej ocenić śpiewaka operowego przez jury, a także zaprezentować go publiczności, a przecież to jest niezmiernie ważne – tłumaczy Elena. – Pokazuje, jak radzi sobie młody artysta, jak nosi strój i czy potrafi interpretować rolę

I nagrodę w kategorii głosów męskich otrzymał Litwin Liudas Mikalauskas – bas. - Początkowo, nie znając jeszcze programu konkursu, zakładałem, że będzie łatwy. Jakże się myliłem. Jego program wymaga ogromnej kondycji i świetnego przygotowania. Długo szukałem polskiego utworu, przesłuchiwałem nagrania. W końcu zdecydowałem się na arię Stolnika z opery "Halka" Moniuszki – opowiada.

W ostatnich dwóch latach śpiewał na scenach wszystkich teatrów muzycznych Litwy, kreując odpowiedzialne partie solowe, takie jak: Don Basilia w „Cyruliku Sewilskim” Rossiniego, Figara w „Weselu Figara” Mozarta, Mefistofelesa w „Fauście” Gounoda i inne.Brał udział w międzynarodowych festiwalach na Litwie, Ukrainie, w Rosji, Polsce, Niemczech, Estonii, Wielkiej Brytanii. W kategorii żeńskiej kolejne nagrody przypadły Chince Linie Liu oraz śpiewaczce z Korei Południowej Lee Eun Hee, a wśród mężczyzn na II miejscu uplasował się Jarosław Kitala, absolwent katowickiej Akademii Muzycznej, a III nagrodę natomiast przyznano Stanisławowi Kuflyukowi z Ukrainy.

III Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura

2012

III Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura odbył się w dniach od 15 do 23 kwietnia 2012 roku. W 1993 roku dyrektorem zmagań został dr Karol Bula, który przeprowadził je z formuły ogólnopolskiej do międzynarodowej. Swoją pracę kontynuował również w 2012 roku. - Konkurs Wokalistyki Operowej im. Adama Didura miał z założenia wpłynąć na zwiększenie zainteresowania śpiewem operowym, zarówno wśród młodych śpiewaków polskich, jak i wśród publiczności. Konsekwencją zdobycia na nim uznania miało być ułatwienie adeptom sztuki operowej startu w zawodzie. I tak się stało! – opowiadał podczas przygotowań - Laureaci wszystkich edycji Konkursu nie zginęli gdzieś w tłumie absolwentów wydziałów wokalnych wyższych uczelni muzycznych, zdobywali nagrody w międzynarodowych konkursach, byli zauważani i zatrudniani przez dyrektorów artystycznych teatrów operowych w kraju i za granicą. Umotywowani perspektywą robienia kariery młodzi ludzie podnoszą w szybszym bez wątpienia tempie swe umiejętności, można więc mówić o pośrednim wpływie zarówno Konkursu Didurowskiego, jak i innych konkursów wokalnych na rozwój sztuki wokalnej.

W składzie jury znalazły się wybitne osobistości: Stefania Toczyska, znakomita mezzosopranistka polska na stałe zamieszkująca w Wiedniu, Ingrid Kremling-Domanski, sopranistka z Hamburga, profesor tamtejszej Hochschule für Musik, a także gościnny profesor Mozarteum w Salzburgu, juror wielu innych międzynarodowych konkursów wokalnych, Maja Schermerhorn – śpiewaczka operowa i oratoryjna i pedagog śpiewu z Amsterdamu (Amstelveen), Romuald Tesarowicz – ongiś laureat Konkursu Didurowskiego, później przez wiele lat solista Opery Bastille w Paryżu, Ihor Kushpler ze Lwowa, świetny pedagog, profesor tamtejszej Akademii Muzycznej, Józef Kański – krytyk muzyczny specjalizujący się w dziedzinie sztuki operowej, dwaj dyrygenci – dyrektor Opery Śląskiej Tadeusz Serafin i José Ferreira-Lobo, dyrektor Orquestra do Norte w Portugalii oraz wybitny kompozytor (w tym również oper), dyrektor Festiwalu w Rheinsberg koło Berlina prof. Siegfried Matthus. Podobnie jak cztery lata wcześniej, jury przewodniczył Wiesław Ochman.

III Międzynarodowy Konkurs Wokalistyki Operowej  im. Adama Didura

I nagrodę przyznano Justynie Samborskiej, sopran. - Podczas ogłoszenia wyników odczytywano kolejne nazwiska, a mojego ciągle nie było. Myślałam wówczas, że w tym finale przepadłam, bo nie spodziewałam się pierwszej nagrody. To był szok – opowiadała po uroczystym Koncercie Laureatów wychowanka Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie. - . Przez całe życie starałam się, ale mnie nie doceniano, nie wierzono w moje możliwości. Pierwszy raz doceniono moją ciężką pracę. Muzyka jest dla mnie wszystkim, całym moim życiem. Gdy miałam 7 lat, zaczęłam tańczyć. Przez 10 lat byłam w zespole. Grałam też na fortepianie, ale do szkoły muzycznej trafiłam dosyć późno i nikt nie dawał mi szans. Mówiono: „daj sobie spokój z fortepianem i szkołą muzyczną II stopnia. Masz głos, to idź do Mazowsza”. Ale ja się zaparłam. Zaczęłam ten głos kształcić, kończyłam szkoły. W końcu w operze odnalazłam wszystko co kocham: taniec, aktorstwo i muzykę.

Już po Didurze, w październiku 2012 roku, zdobyła nagrodę specjalną Teatro d’Opera Vercelli oraz stypendium Luciano Pavarottiego na 63. Gian Battista Viotti International Music Competition (Vercella-Włochy). Występuje m.in. w Operze Narodowej w Warszawie, ale także na Białorusi, w Szwajcarii i Niemczech.

Jej występ w III etapie, na stronie internetowej Konkursu, tak komentował Adam Rozlach, krytyk muzyczny z I Programu Polskiego Radia:

„Jej śpiew nabrał operowego szlifu i blasku. Jest ciekawy, a do tego potrafi być przejmujący. Wykonanie arii Leonory efektowne, lekkie. Aria Neali wyrazista w ujęciu choć niełatwa do prezentacji w konkursowych warunkach – trudna, nieco niewdzięczna, dająca jednak satysfakcję. Dobrze prezentowała się podczas południowych przesłuchań, co też istotne. Wieczorem przeobraziła się w góralkę Halkę. Była demoniczna ale i wzruszająca, wokalna część -przez to- zeszła trochę na drugi plan. Odniosłem też wrażenie, jakby zabrakło jej pomysłu na samo zakończenie tej dramatycznej sceny, która nie należy do łatwych, zwłaszcza kiedy kończy się nią konkursowe występy.”

W finale Samborska wykonała arię Leonory z „Trubadura” G. Verdiego, arię Neali z „Parii” St. Moniuszki i arię Halki, tytułowej bohaterki opery tego samego kompozytora.

W kategorii głosów żeńskich II nagrodę przyznano Rosjance Ekaterinie Bakanovej (sopran), III nagrodę Liudmyle Ostash z Ukrainy (sopran), a wyróżnienia: Olesy Chuprinovej z Rosji (mezzosopran) oraz dwóm Polkom, Małgorzacie Smolce (sopran) i Ewie Wąsik (sopran).

Ewa Wąsik, obecnie – Tracz, absolwentka katowickiej Akademii Muzycznej, to w późniejszych latach laureatka wielu kolejnych międzynarodowych konkursów wokalnych. Dziś związana jest Academia Teatro alla Scala w Mediolanie, śpiewa też w Operze Wrocławskiej.

I nagroda w kategorii męskich głosów (wraz z Grand Prix) została przyznana Stanisławowi Kuflyukowi, barytonowi z Ukrainy, który występuje obecnie na wszystkich polskich scenach operowych w pierwszoplanowych partiach.

- Byłem w tej komfortowej sytuacji, że w Operze Śląskiej śpiewałem już całe partie, na przykład Figara w „Cyruliku sewilskim” czy Miecznika w „Strasznym Dworze”. Miałem więcej doświadczenia niż koledzy, którzy jeszcze na scenie nie mieli okazji wystąpić – mówił po finale. -  Zupełnie bowiem czymś innym jest nawet najlepsze przygotowanie arii z korepetytorem, nawet zaśpiewanie jej z orkiestrą podczas koncertu, niż wystąpienie w całej partii, w kostiumie na scenie. Ten Konkurs jest bardzo trudny. Do końca nie wiedziałem, ile na nim uda mi się zdziałać. Każdy wychodził w świetnej formie i do końca nie można było przewidzieć rezultatów.

Gdy ogłaszano późnym wieczorem wyniki, Stanisław… spóźnił się i nie wiedział, dlaczego wszyscy biją mu brawa. Był bardzo zaskoczony, ale gdy w końcu dotarła do niego ta szczęśliwa informacja, długo nie mógł uwierzyć w swoje szczęście.

-  To był mój drugi udział w Konkursie im. Didura. Dwa razy w finale! Cztery lata temu dostałem trzecią nagrodę, a teraz wygrałem! – entuzjazmował się. -  Ogromną radość sprawiła mi też Nagroda Publiczności.  W finale, podczas wieczornej sesji, gdy śpiewaliśmy już w kostiumach, arię Figara postanowiłem zaśpiewać nie dla jury, a dla publiczności. Nagle przestałem czuć presję konkursowych zmagań. Czułem, jak dobrze publiczność bawi się ze mną. Bardzo wszystkim dziękuję za tę atmosferę.

A tak komentował jego finałowy występ Adam Rozlach na oficjalnej stronie internetowej Konkursu:

„Aria Jeleckiego zabrzmiała okazale, prawdziwie, godnie, szlachetnie, nośnie dźwiękowo. Głos jak zawsze wyrównany, jeden tylko najwyższy dźwięk nieco naruszony „w konstrukcji”. Owacja zasłużona. Miecznik zaśpiewany właściwym, iście polonezowym krokiem - ruch sceniczny bez cienia wątpliwości. Pełnia wszystkiego, żadnych przesterowań czy przerysowań. Potrafi on różnicować, nie lubi sztampy i powtórzeń. Bardzo dobre wywarł wrażenie, znów dostał wielki aplauz, godny tego wykonania. Wieczorny Figaro –rewelacyjny. Nie było na Konkursie, we wszystkich bodaj etapach, tak mistrzowskiej kreacji zarówno aktorskiej jak i wokalnej (jedyną porównywalną mogła być tylko Violetta – Rosjanki). Szlachetny był to śpiew, ekscytujący także w znakomitym jego opanowaniu, w pewności podania. Żywiołowy i brawurowy zarazem był ten jego Figaro! Wielkie gratulacje!”

Stanisław Kuflyuk wykonał wówczas: arię Jeleckiego z „Damy pikowej” P. Czajkowskiego, arię Miecznika ze „Strasznego Dworu” St. Moniuszki i arię Figara z „Cyrulika sewilskiego” G. Rossiniego.

II nagrodę w kategorii głosów męskich przyznano Piotrowi Halickiemu (baryton), a II nagrodę Bartoszowi Araszkiewiczowi (bas), obydwaj z Polski. Wyróżnienia: Piotr Płuska (baryton), Rafał Pawnuk (bas) i Andrejus Apsega (baryton z Litwy).

Wszyscy laureaci występują na scenach teatrów operowych, ale szczególnie należy tu podkreślić, że Bartosz Araszkiewicz śpiewa w Operze w Chemnitz oraz w Volksoper w Wiedniu, a Rafał Pawnuk związany był z operą w Hanowerze, sporo występuje w Niemczech i w Polsce.

Niestety, na radość laureatów III Międzynarodowego Konkursu Wokalistyki Operowej im. Adama Didura w Bytomiu cieniem położyła się tragedia, która miała miejsce w noc po pierwszym Koncercie Laureatów. 22 kwietnia 2012, w drodze powrotnej do Lwowa zginął w wypadku samochodowym juror, Ihor Kuszpler – wybitny baryton Lwowskiego Narodowego Teatru Opery i Baletu im. S. Kruszelnickiej i znakomity pedagog Lwowskiej Narodowej Akademii Muzycznej im. M. Łysenki.

Kolejny Konkurs już wkrótce przed nami. Jakie pojawią się osobowości i jakie głosy tym razem zdobędą uznanie Jury? Przekonamy się wkrótce, bo właśnie zapisuje się nowa karta Międzynarodowego Konkursu Wokalistyki Operowej im. Adama Didura.

Regina Gowarzewska

 

Wypowiedzi pochodzą z rozmów autorki z laureatami, z lat od 1994 roku do teraz, wykorzystywanych przez nią w autorskich relacjach telewizyjnych dla TVP Katowice, artykułach prasowych (m.in. :„Dziennik Zachodni”, „Trybuna Śląska”, „Opera Cafe”, „Twoja Muza”) i wydawnictwach konkursowych (Opera Śląska w Bytomiu).